H500 Hit czy Kit

Dzisiaj pod „lupę” bierzemy Coral H-500 produkt firmy Coral Club o właściwościach przeciwutleniających. Zapewniając ochronę przed wolnymi rodnikami, produkt pomaga przywrócić normalne funkcjonowanie organizmu. Dzięki „H-500” problem przedwczesnego starzenia i złego samopoczucia po prostu przestanie istnieć. „H-500” to źródło witalności, wytrzymałości i regeneracji, wydolności fizycznej i umysłowej.

Ok to opis producenta, a jak jest w rzeczywistości?

Nigdzie raczej takich informacji w internecie nie znajdziemy, więc sami przetestowaliśmy ten produkt na Sobie i chcemy się z tym podzielić!

Zacznijmy może od mojej Agnieszki – osoby, która dużo podróżuje po Europie mając multum spotkań biznesowych. Jakie są minusy takich wyjazdów? Oprócz tego że jej nie ma przy mnie 🙂 to ciągłe zmiany otoczenia, zmiany ciśnień podczas lotów, adaptacja miejsca, zmiana wody, inne jedzenie – jednym słowem Nasz organizm nie przyswaja i adaptuje się tak jak byśmy chcieli! A jeżeli się buntuje, to zazwyczaj albo mamy zaparcia – biegunki albo boli nas głowa!

Na pewno każdy z Was tego doświadczył. Jakie jest jej lekarstwo? Na co Ona postawiła? W sumie w takich sytuacjach, nic nie miała do stracenia – bo człowiek się ratuje, tym co ma pod ręką!

Agunia w swoim GoBoxie – miała właśnie Coral H-500

Jak się czuła po Coral H-500 ? Czym dla niej jest Coral H-500? Co daje jej Coral H-500? 

Może niech sama opowie!

Cześć 🙂 Tak jak Misiek powyżej napisał – moje życie zawodowe, wiąże się z wyjazdami biznesowymi! Wcześniej byłam „kawoholikiem” – czyli na wszystkie złe samopoczucia, tak jak każdy w Polsce Wam odpowie – pije się kawę! I ja również też tak robiłam, lecz były takie momenty – że akurat nie pomagało, nie było tak jak tego oczekiwałam! I co teraz robić, gdy Wiesz że za 10 min masz spotkanie w ambasadzie i musisz być skupiona na 100%? A tu Ci dolegają poboczne bóle głowy – które raczej rozpraszają niż pomagają. Na moje szczęście i przygodę z produktem Coral H-500zawdzięczam mojej kochanej teściowej, która jest lekarzem i bardzo dobrym doradcą w zakresie suplementacji.  Coral H-500 – działa na mnie jak kofeina/energetyk/lek przeciwbólowy w jednej kapsułce – bo zawiera silny przeciwutleniacz, zapobiegający negatywnemu działaniu wolnych rodników, przyczyniający się do zwiększenia energii komórkowej. Zwiększa aktywność, poprawia odżywianie komórek, chroni przed przedwczesnym starzeniem.

To jest coś niesamowitego, że nie muszę się zakwaszać kawą, nie muszę pić niezdrowych napoi energetycznych, oraz brać leków przeciwbólowych – czego nienawidzę praktykować! Zresztą o rynku farmaceutycznym chętnie kiedyś się wypowiem – ale to nie teraz! Mój dzień zawsze zaczyna się od wypicia szklanki wody z Coral H-500 – i zawsze ale to zawsze mam ENERGIE! Chce mi się pracować, chce mi się rozmawiać z ludźmi, mam dobry humor i dzielę się z tym! Nie raz ludzie się mnie pytają „co biorę” albo „może się podziel tym” gdzie, śmiało odpowiadam że Kluczem do normalnego funkcjonowania w zdrowiu i witalności umysłowej oraz fizycznej wystarczy mi odpowiedni suplement – wtedy pytają jaki? I jak to bywa u Polaków Chcą już teraz to mieć!  To tyle ode mnie i oddaje głos Misiowi – oraz Serdecznie Was pozdrawiam z krainy płynącej mlekiem i serem – przepięknego Zurichu!

Coral H-500
Coral H-500

Dobrze to teraz postaram się przedstawić swoje odczucia na temat produktu Coral Club jakim jest Coral H-500!

Ja to zrobiłem na swój chłopski rozum i przetestowałem Coral H-500 w dość extremalny sposób, jakim był bieg w Ultramaratonie Górskim w przepięknym Parku Magurskim, był to dla mnie bardzo Ważny dzień. Dzień do którego bardzo długo się przygotowywałem fizycznie jak i psychicznie – ponieważ miałem się zmierzyć z dystansem ponad 40 km trasą, gdzie to był mój totalny debiut – nigdy nie biegłem takiego dystansu, nigdy nie biegłem maratonu, ale do odważnych świat należy i stwierdziłem „albo grubo albo wcale” i chce się zmierzyć z czymś trudniejszym niż standardowy maraton po asfalcie a dokładniej ultra trasą biegnącą szczytami/scieżkami Gór Parku Magurskiego w Beskidzie Niskim. Zresztą sami zobaczcie z jakimi przewyższeniami miałem do czynienia.

Ale cofnijmy się może do samych przygotowań…Tak jak we wcześniejszym poście na temat Coral Carnitine, opisywałem że do sprawy Ultra biegu podchodzę poważnie mając na zapasie przebiegnięte 388 km -dość sporo, więc przygotowany byłem dobrze!

Kilka godzin przed startem, który był zaplanowany na 5.00 rano!

Przeżyjmy to jeszcze raz 🙂

Godzina 3.15 – pobudka, szybki prysznic, zjedzenie dwóch kromek z dżemem, wstępne ubranie się i położenie jeszcze na 30 min by odpocząć.

Godzina 4.15 – po szybkiej drzemce, toaleta, proces nawadniania, zażycie 5 kapsułek Coral Carnitine, 5 kapsułek Coral H-500, ubranie specjalnego plecaka z bukłakiem w którym był izotonik + zapakowanie bidonu z wodą uzbrojoną w Coral H-500! Gdzie po ubraniu full osprzętu wyglądałem tak 🙂

Godzina 4.30wyjazd na start do Krempnej! Chce tylko dodać że temperatura na starcie spadła do 9 stopni – więc było zimnawo!

Coral H-500
Coral H-500

Serce biło mocniej z podniecenia niż z przerażenia, miałem wszystko co potrzebne do tego biegu – więc się nie martwiłem! Wiedziałem również że lekko nie będzie i trasa jest wymagająca 🙂 ale do odważnych świat należy!

Godzina 5.00

WYSTARTOWALIŚMY

Poszły konie po betonie…duma mnie rozpierała i euforia że już nie ma odwrotu – czas na zmierzenie się ze swoimi słabościami oraz zapoznanie się na nowo z swoim ciałem jak i również bólem – który na pewno prędzej czy później na trasie mnie dopadnie! – wiem zabrzmiało to trochę masochistycznie, ale to jest piękno biegania pokonując swoje bariery! Za mną 1 kilometr, patrzę na zegarek i mój Garmin pokazuję mi że przebiegłem w 4:50 min/km – mówię sobie w głowie „hola hola Misiek zwolnij, zejdź z tempa by dojechać na metę” 🙂 i też tak zrobiłem gdzie spokojnie biegłem 5:15-25 min/km..Idąc dalej..pierwsze 10 km otaczały mnie wschodem słońca i mglistą mgłą a przede mną coraz to piękniejsze widoki!

Około 20 kilometra „wdarpałem” się na szczyt Baranie (754 m n. p. m.) gdzie łatwo nie było i już zaczynało się robić ciepło, więc musiałem zrobić szybki PIT STOP ściągnąć kurtkę oraz zmienić koszulki

Ale zobaczcie jakie widoki miałem….

Po szybkim PIT-STOPIE i zamianie koszulki na suchą, poleciałem dalej wzdłuż szczytów jakie czekały na mnie w Magurskim Parku Narodowym – znajdując się w pewnym momencie po stronie Słowackiej.

25 kilometr – dopadł mnie kryzys, postanowiłem przejść do marszu, wyciągnąć batona energetycznego oraz wypić butelkę przygotowaną z Coral H-500 ! Po 2 min ze stanu marszu, przeszedłem znów do biegu! – POSTAWIŁO MNIE NA NOGI MAM ENERGIE Z POWROTEM!

27 kilometr – mijam przed sobą cały czas kolejnych biegaczy – dopadł ich kryzys – mnie na szczęście nie, zresztą już się nie mogłem doczekać pkt żywieniowego i coś przekąsić.

28 kilometr – odczuwam ból w pachwinach…zbiegi, podbiegi zaczynają robić swoją robotę 🙂 ale jak to mówią BÓL TO ŚCIEMA!! Liczyła się dla mnie w tym momencie ja, natura oraz super powietrze w lesie!

30 kilometrPunkt Żywieniowy przygotowany przez organizatorów – uzupełniłem potrzebne płyny o dodatkowe izotoniki  i ogień dalej!

35 kilometr – wiem że meta już niedługo, czuję zjazd energetyczny – pierwszy tak długi mój wysiłek w życiu, zegarek pokazuje ponad 4 godziny biegu, zaraz meta! I ostatni strzał Coral H-500 ! Wiem że na mecie jest Moja cudowna dziewczyna, która czeka na mnie z niecierpliwością i utęsknieniem 🙂 I znów wróciły mi siły!

40 kilometr – czuje już nogi, pachwiny przestały boleć – teraz ból przeszedł na ściśnięty żołądek 🙂 To uczucie jest niesamowite, z jednej strony ból a z drugiej strony radość w sercu że kolejne kilometry zostały pokonane i już zaraz meta…biegnę biegnę mam energie..zadałem sobie to pytanie po raz kolejny – mówiąc do siebie..Misiek ty po takim wysiłku, takich podbiegach..masz energię..śmiałem się do siebie i czułem euforię kolejnych kilometrów, które były niesamowite – Słońce, świetna przejrzystość powietrza, lekki wiaterek i 100 % natury!

UDAŁO SIĘ!!!

Czas 4 h 40 min! 

A wynik mojego debiutu…. 53 miejsce na 135 osób!!!

Coral H-500
Coral H-500

Radość w sercu prze ogromna! Radość że na mecie czeka na Ciebie Twoja druga połówka – bezcenna! Radość że nic mi się nie stało, że nie dostałem żadnej kontuzji – niesamowita! Radość że wszystko grało i się sprawdziło – świetnie! Wydaję mi się że takim przetestowaniem produktów Coral Club, w takich warunkach z takim wysiłkiem, uświadamia mnie że na prawdę są tego warte! Coral Carnitine oraz H500 pomogły mi niesamowicie, w tym bardzo wymagającym wysiłku! H500 zdecydowanie zasługuje na miano naturalnego wspomagacza dla każdego sportowca – niezależnie od uprawianej przez niego dyscypliny!

Hit czy Kit? 

Dla nas zdecydowanie HIT! 

Nie możemy się do niczego przyczepić, na prawdę jak producenci opisują że Coral H-500 to źródło witalności, wytrzymałości i regeneracji, wydolności fizycznej i umysłowej – to faktycznie tak jest! Ja wiem że bez takiego zestawu, nie ruszam się w żadne zawody! A w planach mam kolejny cel, przekroczenia 60 km – również w ultra biegu!

>ZAMÓW JUŻ DZIŚ<

✔ Jeżeli, jesteś zainteresowany zakupem oraz ceną – możesz za darmo skorzystać z konsultacji z naszymi specjalistami.

tel. 668-322-209

A jeżeli spodobał się Wam mój post! Zapraszam do śledzenia naszego Faceebok-a 🙂

– Agnieszka Majka-Rzeszutek

1 thought on “H500 Hit czy Kit”

  1. Dla mnie ten produkt jest rewelacyjny nie chodze wiecznie zmulona! Jestem
    Nawodniona. Skóra napięta. 100% koncentracji. Nie spie na stojąco a nawet jakby mnie głowa bolała to tylko to biore i raz dwa mija. Z reszta czy na przeziębienie czy w sytuacjach gdzie mi słabo, tylko h 500.
    Jestem meteopatką wiec pogoda często na mnie działa niekoniecznie dobrze a h 500 pomaga mi zawsze miec dobry nastrój:) polecam milion %

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *